Biblia Maciejowskiego, Biblia Krzyżowców, Biblia Ludwika IX, Biblia Morgana – bogato iluminowany pergaminowy kodeks, powstały na zamówienie króla Francji Ludwika IX w latach 1244–1254. Kodeks składa się z 43 pergaminowych folio (arkuszy składanych jednokrotnie o wymiarach powyżej 350 mm)  o wymiarach 390×300 mm. Biblia Maciejowskiego zawiera 283 ilustracje do ksiąg biblijnych: od Księgi Rodzaju do 1 Księgi Królewskiej (panowanie Dawida). Ilustracje rozmieszczone są po cztery na każdej stronie w sposób pokazujący przyczynę i skutek, co nie zawsze jest zgodne z chronologią biblijną. Najciekawsze jest to, że ilustracje przedstawiają wizerunek ludzi żyjących w pierwszej połowie XIII wieku. Bardzo szczegółowo przedstawiono ubiory i uzbrojenie rycerskie w tym okresie. Wielu rekonstruktorów wzoruje się na tym manuskrypcie. Bardzo precyzyjne jak na tamte czasy detale dotyczące elementów uzbrojenia, takie jak kapaliny, kolcza tunika, hełmy garnczkowe, miecze, włócznie, przeszywanice itp. Większość historyków przyjmuje, że twórcami bili były osoby z doświadczeniem na polach bitew i samą walką. Ukazanie brutalności walki, duża ilość przedstawianej krwi, wypływające wnętrzności, świadczy o brutalności samej walki i jej konsekwencjach. W niektórych scenach jesteśmy świadkami widoku odciętych kończyn oraz dekapitacji głowy. Duże krwawe rany sięgające w głąb tułowia lub kończyn oraz stosy ciał zalegające pobojowisko do dzisiaj budzą wyobraźnię.

Biblia Maciejowskiego dla historyka wojskowości to ogromna wiedza o uzbrojeniu z połowy XIII. W zbiorach muzealnych niewiele jest uzbrojenia datowanego na ten okres. Natomiast ten manuskrypt wyraźnie pokazuje poszczególne elementy, jak np. kapaliny jak wyglądały i jak często występowały. O powszechności kapalinów z „ożebrowaniem” tzn. składającym się z kilku elementów połączonych nitami spotykamy się w wielu scenkach. Zbroja kolcza jest powszechna, szczególnie w postaci tuniki. Nieco gorzej jest z osłonami nóg. Pojawiają się u rycerzy, paziów lub kuszników, czyli osób zamożniejszych. W dużych ilościach pojawia się hełm garnczkowy, Na podstawie rysunków można określić jego wielkość i kształt. Artysta lub artyści ukazując efekty bezpośrednich trafień w kolczugę lub hełm i pierwsze co rzuca się w oczy to skale uszkodzeń i ilość „śmiertelnych” trafień, czy to ciętych czy kłutych. Należy jednak pamiętać, że tego typu trafienia w tumulcie bitwy były jak najbardziej spotykane, to jednak tylko częściowo odzwierciedla prawdę. Okres Średniowiecza to wyścig pomiędzy pancerzem a bronią  sieczna i miotającą. Żeby rozbić taki hełm garnczkowy trzeba było zadać często więcej niż jeden cios. Nitowana kolczuga dobrze spisywała się wypadku cięć i gorzej w wypadku pchnięć lub uderzeń włócznią. A nawet jeżeli nastepowało przebicie to zawsze taka broń traciła nieco impetu przy przebijaniu się przez przyszywkę. Zdarzało się , że strzała wystrzelona z łuku przebijała kolczugę ale grzęzła pod fałdami przeszywanicy. Częstymi urazami, które zdarzały się podczas walki były urazy kończyn dolnych. Najgorzej chronione, ze względu na koszty, szczególnie wśród piechoty i uboższego rycerstwa. W manuskrypcie natomiast pokazano wyraźnie jak można było chronić kończyny dolne. Ciekawe jest szczególnie opancerzenie łydek w postaci „rynnowych ” jednostronnych osłon wykonanych z metalu.