Wojownicy z galijskiego plemienia Haeduów nosili pełne zbroje.

Zdjęcie ze strony Warriors and Legends.

Crupellarius -pancerny Gladiator. Uzbrojenie ochronne składało się z charakterystycznego garnczkowego hełmu pasującego bardziej na okres Średniowiecza. Do tego pancerz legionisty rzymskiego składającego się z folgowych płyt żelaznych Lrica Segmentata, osłony ramion manica. Do tego folgowe osłony udowej i pełne metalowe osłony łydek. Jednym słowem opancerzony od stup po czubek głowy.

Najciekawszy opis zastosowania Crupellarius nie wiąże się z areną ale z zastosowaniem tych gladiatorów w walce. Zarys historyczny

21 r. n.e. w Galii, za panowania Tyberiusza , wybuchło gwałtowne powstanie przeciwko płaceniu podatków (cesarz znany był między innymi ze swojej chciwości), pod wodzą rzymsko-galów, niedawno wybranych obywateli, Juliusza Florusa i Juliusza Sakrowira (imię
Juliusz wskazywało na obywatelstwo nabyte wczasach
Cezara lub Augusta. w rzeczywistości ich przodkowie otrzymali je jako nagrodę za lojalność wobec Rzymu), pierwszego przywódcy Trewerów i drugiego Eduów. Obaj podburzali lud galijski przeciwko rzymskim podatkom i okrucieństwu rzymskiego rządu, grając na powtarzającym się sentymencie w historii rzymskiej i nie do końca rzymskiej. Ponadto, ponieważ Germanik , bardzo kochany w Galii, właśnie zmarł, jeszcze bardziej zaostrzyli bunt, przypominając o jego wielkości. Dlatego opowiadali się za odzyskaniem utraconej wolności: w krótkim czasie wielu poszło za nimi w bunt. Turonowie zostali pokonani przez legion wysłany przez Viselliusa Warrona , legata Dolnej Germanii; ten ostatni, wraz z Gajuszem Syliuszem , zebrał armię i stawił czoła buntownikom pod Augustem (Autun). Syliusz rozgromił słabo uzbrojonych buntowników. Los jednak mu nie sprzyjał, gdyż w 24 r. n.e., po powrocie do Rzymu, popełnił samobójstwo, oskarżony (a przed procesem) o wspieranie buntowników; w rzeczywistości, niestety, był zwolennikiem zhańbionego Germanika (jego żona Sozja Galia była bliską przyjaciółką Agrypiny Starszej, żony Germanika). Sakrowir natomiast popełnił samobójstwo:

Poniżej opis Tacyta

„(21 r. n.e.) W tym samym roku miasta Galii, z powodu wysokości długów, podjęły próbę buntu, którego najbardziej nieugiętymi promotorami byli Juliusz Florus z Trewirów i Juliusz Sakrowir z Eduów. Obaj pochodzili ze szlachetnego rodu i za lojalność przodków otrzymali obywatelstwo rzymskie w czasach, gdy było ono rzadko przyznawane i jedynie w nagrodę za męstwo. Na tajnych naradach gromadzili najdumniejszych lub tych, którzy z powodu ubóstwa lub strachu znaleźli się w sytuacji, w której musieli popełniać przestępstwa; zgodzili się powołać Florusa Belga, a Sakrowira – najbliższych Galów. Zarówno na prywatnych spotkaniach, jak i na zgromadzeniach mówili o konieczności buntu z powodu okrucieństwa podatków, wysokich cen lichwy, okrucieństwa i arogancji namiestników; twierdzili, że niezadowolenie szerzyło się wśród żołnierzy od czasu, gdy dowiedzieli się o śmierci Germanika; że nadszedł dogodny moment, by odzyskać Wolność, biorąc pod uwagę, że ich kraj rozkwitał, podczas gdy Italia była biedna, ludność miasta nieskłonna do wojny, a jedynie siły zagraniczne w armii silne. Prawie żadne miasto nie pozostało nietknięte przez te ziarna buntu; pierwsi powstali Andekaviowie, potem Turoni, ale zostali stłumieni przez legata Aciliusa Aviolę, który wysłał kohortę z Lyonu, gdzie stacjonował garnizon. Turoni zostali pokonani przez legion wysłany przez Viselliusa Varrona, legata Dolnej Germanii, pod dowództwem samego Avioli i kilku galijskich prymasów, którzy udzielili pomocy, aby ukryć ich dezercję i później ją ogłosić. Nawet Sakrowira widziano z odkrytą głową, nawołującego do walki w imieniu Rzymian, aby, jak twierdził, udowodnić swoją odwagę. Jeńcy jednak donieśli, że wystawił się, aby zostać rozpoznanym i uniknąć trafienia pociskami. Tyberiusz, skonsultowany w tej sprawie, nie przejął się oskarżeniem; a jego niezdecydowanie podsyciło wojnę. Tymczasem Florus Uparcie trwał w swoich planach i podburzył skrzydło kawalerii, złożone z rekrutów zaciągniętych w Trewirze i wyszkolonych zgodnie z naszą dyscypliną, aby wymordować rzymskich kupców i rozpocząć wojnę. Kilku rycerzy zostało przekupionych, ale większość pozostała na swoich stanowiskach. Masa zadłużonych ludzi i klientów chwyciła jednak za broń i próbowała maszerować w kierunku wzgórz zwanych Ardenami, gdy legiony należące do dwóch armii, które Visellius i Gajusz Syliusz poprowadzili z przeciwnych stron, powstrzymały ich. Tę bezładną rzeszę rozproszył Juliusz Indus, wysłany naprzód z doborowym oddziałem; pochodził z tego samego miasta co Florus, ale był mu przeciwny i dlatego bardziej pragnął zademonstrować swoje umiejętności. Florus uciekł zwycięzcom, kryjąc się w tajnych miejscach, ale gdy zdał sobie sprawę, że przy wszystkich wyjściach stacjonują żołnierze, popełnił samobójstwo. I to był koniec buntu w Trewirze. Bunt Eduów był poważniejszy, ponieważ ludność była bogatsza, a garnizon zdolny do jej stłumienia był jeszcze bardziej… z dala.Sakrowir zajął stolicę, Augustodunum, z uzbrojonymi kohortami, aby zwerbować synów najznamienitszych rodów Galii, którzy przebywali w mieście na studiach. Dzięki nim, przetrzymywanym jako zakładnicy, mógł zapewnić sobie wsparcie ich rodziców i krewnych. Natychmiast rozdał młodym mężczyznom potajemnie wyprodukowaną broń. Było ich czterdzieści tysięcy, z czego jedna piąta była uzbrojona jak nasi legioniści, reszta we włócznie, noże i strzały używane przez myśliwych. Dołączyli do nich niewolnicy, którzy mieli zostać gladiatorami, wszyscy okuci żelazem, jak nakazywał ich zwyczaj. Nazywani są grupellari i nie są zbyt biegli w walce, ale niewrażliwi na ciosy. Siłom tym sprzyjało nieujawnione dotąd poparcie sąsiednich miast oraz otwarte współczucie jednostek, a także niezgoda wśród rzymskich dowódców, wśród których toczyły się spory o to, kto będzie dowodził operacjami. W końcu Warron, ułomny wiekiem, oddał dowództwo Siliusowi, który był w sile wieku. Tymczasem po Rzymie krążyły pogłoski, że nie tylko Eduowie i Trewerowie, ale sześćdziesiąt cztery galijskie miasta wyzwoliły się, że przekonały Germanów do przyłączenia się, że Hiszpanie są zdradzieccy – wszystkie te wieści, jak to zwykle bywa, uważano za poważniejsze niż prawdziwe. Zamożniejsi pogrążali się w żałobie z miłości do republiki; wielu natomiast, z nietolerancji dla teraźniejszości i pragnienia zmian, radowało się, nawet jeśli ich bezpieczeństwo było zagrożone. I winili Tyberiusza, który w podobnych okolicznościach marnował energię na czytanie oskarżycieli. Może i Sakrowir zostanie zadenuncjowany przed Senatem za zbrodnię zdrady stanu? Wreszcie znaleźli się ludzie, którzy wiedzieli, jak powstrzymać te krwawe listy siłą. Tak nieszczęsny pokój można było równie dobrze zmienić, nawet jeśli oznaczało to wojnę. Tyberiusz okazał się tym bardziej niewzruszony, nie zmienił miejsca pobytu ani nie wydawał się zaniepokojony, a w tych dniach zachowywał się jak zwykle, czy to z powodu wielkości ducha, czy też dlatego, że miał wiarygodne informacje, że sytuacja jest znośna i mniej poważna, niż mówiono. Tymczasem Syliusz posuwał się naprzód na czele dwóch legionów, poprzedzany przez oddziały posiłkowe; spustoszył wsie Sekwanów, które leżały na najdalszej granicy terytorium, przylegając do Eduów i ich uzbrojonych sprzymierzeńców. Następnie szybkim marszem ruszył na Augustodunum, a sygnaliści rywalizowali ze sobą; nawet zwykli żołnierze, płonąc niecierpliwością, odmawiali zwyczajowego odpoczynku i nocnych postojów: samo spojrzenie wrogowi w twarz i bycie przez niego widzianym wystarczało do zwycięstwa. Dwanaście mil od miasta pojawił się Sakrowir ze swoimi wojskami na otwartym polu. Umieścił swoich pancernych w awangardzie, kohorty na flankach, a półuzbrojonych na tyłach. On, pośród przywódców, ruszył na wspaniałym koniu,Wspominał dawną chwałę Galów i wszystkie klęski, jakie zadali Rzymianom; jak zaszczytna byłaby wolność dla zwycięzców i jak nie do zniesienia dla pokonanych powtórne znoszenie niewoli. Nie przemawiał jednak długo, ani do ludzi dobrej woli; legiony bowiem zbliżały się w szyku bojowym, a ci obdarci obywatele, niedoświadczeni w wojnie, nie mieli już oczu, by widzieć, ani uszu, by słyszeć. Syliusz natomiast, choć nadzieja, którą sobie obiecał, zwalniała go z obowiązku dodawania otuchy swoim ludziom, wciąż krzyczał, że to wstyd dla nich, którzy pokonali Germanów, by teraz maszerować przeciwko Galom, jakby byli prawdziwymi wrogami. Niedawno jedna kohorta wystarczyła, by pokonać zbuntowanych Turonów, jedno skrzydło dla Trewirów, a kilka szwadronów tej samej armii rozgromiło Sekwanów. Teraz pokonaj Eduów, tych bogatszych i bardziej przyzwyczajonych do hulanek, tych mniej skłonnych do współpracy, i oszczędź tych, którzy uciekną. Na te słowa podniósł się głośny okrzyk, kawaleria otoczyła wroga, piechota zaatakowała go frontalnie, a na flankach nie było oporu. Mężczyźni w żelaznych pancerzach spowodowali pewne opóźnienie, ponieważ ich pancerze stawiały opór włóczniom i mieczom; ale żołnierze chwycili za topory i kilofy, jakby burzyli mur, i rozbijali zbroje i ciała. Inni, z drągami i widłami, rzucali bezwładne masy na ziemię, pozostawiając je rozciągnięte jak trupy, nie podejmując najmniejszego wysiłku, by się podnieść. Sakrowir najpierw schronił się w Augustodunum, a następnie, obawiając się kapitulacji miasta, skierował się do pobliskiej farmy w towarzystwie kilku wiernych zwolenników. Tam odebrał sobie życie, a inni pozabijali się nawzajem; dom, podpalony z dachu, stał się ich stosem. W końcu Tyberiusz poinformował Senat listownie o rozpoczęciu i zakończeniu wojny. Nie ujął ani nie dodał niczego do prawdy, lecz stwierdził, że zwycięstwo zawdzięczamy zasługom wiernych i odważnych legatów oraz jego własnym dyrektywom. Następnie wyjaśnił, dlaczego ani on, ani Druzus nie udali się na miejsce działań; wychwalał potęgę imperium, tak że byłoby niegodne, gdyby książęta wyruszyli na powstanie jednego czy dwóch ludów i opuścili miasto, z którego narodził się rząd świata. Teraz, gdy nie można było tego przypisać strachowi, miał wyruszyć, aby osobiście zbadać sytuację i przywrócić porządek. Senatorowie zarządzili głosowania za jego powrotem, dziękczynienia i inne uroczystości. Jedynie Korneliusz Dolabella, by przewyższyć innych, oddał się szaleńczym pochlebstwom: zaproponował, aby po powrocie Tyberiusza z Kampanii powitano go owacją. Natychmiast nadszedł drugi list od Cezara, w którym oświadczył, że po tym, jak w młodości podporządkował sobie bardzo dzikie narody i przyjął i odrzucił wiele triumfów, nie uważa się już za tak pozbawionego chwały, by teraz, będąc starym, jej potrzebował,o daremnej nagrodzie za spacer po okolicach Rzymu.”Tacyt, Roczniki, III, 40-47

Z tego krótkiego opisu Tacyta wynika, że ten typ gladiatorów okazywał się prawdziwie niezdobytą twierdzą, zdolną odeprzeć każdy cios zadany przez Rzymian, którzy tym razem użyli nawet toporów i kilofów, by ich pokonać, niczym mur. Jednak ze względu na ciężar zbroi byli mało przydatni w fazie ofensywnej, a po upadku nie mieli już sił, by podnieść się o własnych siłach.

W kolejnych latach, Crupellarius pojawiał się w widowiskach gladiatorskich, podobnie jak wszyscy inni pokonani wojownicy, którzy w przeszłości rzucili wyzwanie Rzymowi. Ciężko uzbrojony gladiatory występował najczęściej przeciwko gladiatorowi zwanemu Murmillo lub innemu równie ciężko opancerzonemu. Wzorem wydarzeń z historii najczęściej dawano gladiatorowi walczącemu z Crupellarius dwustronny topór.