Dalekie wyprawy w Średniowieczu w trakcie których pokonywano duże odległości, wymagało czasu. Zwłaszcza kiedy mówimy o krucjatach z Europy do ziemi Świętej lub nawet do sąsiedniego kraju. Fatalny stan dróg, bardzo prymitywne wozy konne, ograniczona ilość traktów, to uniemożliwiało szybki transport. W takim wypadku, aby zabezpieczyć się przed skutkami gnicia ciała, trzeba było przedsięwziąć pewne środki…
Przetwarzanie zwłok po śmierci ma długą historię i było praktykowane w wielu częściach świata. W średniowiecznej Europie praktyka ta mogła pierwotnie wynikać z konieczności opóźnienia gnicia i konserwacji zwłok do transportu na duże odległości i przez dłuższy czas. Proste formy balsamowania, które polegały na nakładaniu maści na ciało, były prawdopodobnie stosowane już w VII wieku w zabezpieczaniu zwłok królów merowińskich. Bardziej wydajne procedury, takie jak wypatroszenie i dzielenie (evisceracja lub eksenteracja) zwłok, zaczęto praktykować w imperium frankijskim w VIII i IX wieku; chociaż stała się ona standardową praktyką w Świętym Cesarstwie Rzymskim dopiero między końcem X a XI wiekiem, za panowania cesarzy z dynastii Ottonów i Saliów. W XII wieku, wytrzewianie – pozbycie się narządów wewnętrznych i mięśni przez gotowanie (ekskarnacja, znana również jako mos teutonicus ) stało się dość powszechne, ponieważ w tym czasie wysoko postawieni wojownicy często umierali w Europie Południowej i w Ziemi Świętej. Pogrzeb na terytoriach pogańskich i obcych nie był pożądany, a średniowieczni arystokraci zwykle mieli wyznaczone miejsca pochówku przed śmiercią. Ich ciała mogły być sprowadzone z Morza Śródziemnego do Europy Środkowej tylko jako wygotowany szkielet.

Co dokładnie oznacza proces „mos teutonicus” wytrzewianie – „niemiecki zwyczaj”. Została wymyślona przez średniowiecznego włoskiego historyka, który skojarzył tę praktykę z niemieckimi krzyżowcami. Polegała ona na odcięciu kończyn zwłok, wrzuceniu całej masy do kadzi z wodą, octem lub winem i gotowaniu, aż mięso odpadało od kości. Rezultatem był czysty, rozczłonkowany szkielet gotowy do transportu. W zależności od potrzeb można było na miejscu pochować gotowane mięso i wnętrzności zgodnie z tradycją chrześcijańską lub zachować je na podróż powrotną, soląc i susząc tak samo, jak każde inne mięso. Cały proces był dość higieniczny, zwłaszcza jeśli ciało gotowano w winie.
Proces członkowania ciała praktykowano na dworach królewskich aż do początku XX wieku. Ale usunięcie całego ciała, pozostawiając tylko kości – ekskarnacja – było czymś szczególnym dla monarchów i szlachty mieszkających daleko, daleko od ojczyzny. Jego częstotliwość wzrosła podczas krucjat do Ziemi Świętej i południowej Europy. Dlatego w krucjatach często towarzyszył walczącym specjalnie do tego przygotowany dużych rozmiarów garnek. W niektórych przypadkach ekskarnację wykonywano w poprzez pieczenie ciała, aby jak pozbyć się z niego wody.
Znany teolog katolicki Tomasz z Akwinu zmarł w drodze na Drugi Sobór Lyoński. Jego ciało zostało ugotowane nie tylko dlatego, że podróżował, ale również dlatego, że był człowiekiem świętym, a mos teutonicus ułatwił dystrybucję jego kości jako relikwii. Dziś można znaleźć fragmenty Tomasza z Akwinu w całej Europie, w tym co „ciekawe” dwie czaszki: jedną w Tuluzie i jedną w Priverno.

Henryk V Lancaster – angielski król zmarł 31 sierpnia 1422 roku w wieku zaledwie 35 lat. Po krótkiej chorobi nie do końca dzisiaj ustalonej „Ciało potraktowano techniką mos teutonicus: zostało poćwiartowane, następnie gotowano je w winie i occie do momentu, aż tłuszcz i mięśnie oddzieliły się od kości.
Zazwyczaj jeśli ktoś szlachetnie urodzony umierał za granicą, do Anglii odsyłano jedynie kości, podczas gdy tkanki miękkie grzebano na miejscu. Jednak w przypadku Henryka zarówno szkielet, jak i resztę ciała zapieczętowano w ołowianej skrzyni wraz z dużą ilością wonnych przypraw, po czym przetransportowano z powrotem do ojczyzny, by pochować je w opactwie westminsterskim.”
W roku 1198 książę Fryderyk Austriacki zmarł na krucjacie. Jego ciało przewieziono z powrotem z Palestyny do klasztoru w Heiligenkreuz w jego ojczyźnie, gdzie zostało pochowane z pełną królewską pompą. Cóż, nie całe jego ciało. Ponieważ podobnie jak wielu bogatych szlachciców, którzy zginęli na krucjacie, Fryderyk został pozbawiony całego ciała po śmierci poprzez proces zwany „ekskarnacją”.
Tak więc serce mogło zostać wysłane do katedry oddalonej o setki mil od reszty ciała. Tak stało się z sercem Ryszarda Lwie Serce, gdy został zabity przez łucznika podczas krucjaty. Jego ciało zostało pochowane w opactwie Fontevraud, ale serce zostało wysłane do miasta Rouen.
Kiedy w XIII wieku w dalekim Tunisie podczas jednej z wypraw krzyżowych zmarł król Francji Ludwik IX zwany Świętym, który zmarł na dyzenterię podczas ósmej krucjaty, także jego ciało wygotowano i podzielono na kawałki. Królewskie kości trafiły niebawem do Francji do opactwa Saint-Denis, gdzie wzniesiono władcy wystawny nagrobek, z kolei jego wnętrzności pochował na Sycylii w jednej z tamtejszych świątyń jego brat Karol Andegaweński. Taką samą procedurę zastosowano również w przypadku syna zmarłego władcy, a więc Filipa III Śmiałego, co wywołało niebawem burzliwą debatę w świecie teologów. W jej wyniku pod koniec września 1299 roku papież Bonifacy VIII zakazał mos Teutonicus,zarówno praktyki evisceracji, jak i ekskarnacji, jako czegoś okropnego i niechrześcijańskiego.

Pomimo zakazu papieża w 1299 r. i ponownie w 1300 r., oddzielanie tkanki miękkiej od kości i członkowanie zwłok przetrwało, w pierwszej połowie XV wieku zaczęła zmniejszać się skala tego zjawiska. W średniowieczu to księża lub mnisi opiekujący się umierającymi często przetwarzali ich ciała, a w XV wieku lekarze regularnie wykonywali te zabiegi.
Jedno obdarte ze skóry ciało, które nie powróciło!
Nie każdy, kto przeszedł tę procedurę, wrócił do domu. Cesarz Fryderyk Barbarossa (na zdjęciu powyżej) utonął podczas krucjaty w dzisiejszej Turcji. Jego ciało zostało ugotowane, a następnie pozbawione mięsa, a szkielet był gotowy do transportu. Jednak w pewnym momencie szkielet zaginął. Fryderyk Barbarossa nigdy nie wrócił do rodzinnego grobowca.