Wbrew nazwie, „Läderkanon”, czyli „broń skórzana”, używana przez Szwedów, nie była w całości wykonana ze skóry. Powstawała poprzez wykonanie rury z blachy stalowej, wokół której owijano skórzaną skorupę, a następnie mocowano ją linami i metalowymi obręczami, aby ściśle połączyć skórę i żelazo, tworząc lufę armatnią. Podobnie, choć po raz pierwszy wprowadzili ją Austriacy lub ich szwajcarscy wrogowie, to armia Gustawa Adolfa szeroko z niej korzystała od roku 1627.
Król Szwecji zdecydował się na użycie skórzanych karabinów do celów przeciwpiechotnych z kilku powodów – po pierwsze, ponieważ armaty te nie miały tak dużo metalu, jak konwencjonalne lufy żeliwne lub brązowe, były tańsze w produkcji i mobilniejsze w użyciu. Oznaczało to, że Szwedzi w latach 1627-1632 dysponowali lekką, poręczną i odporną na warunki atmosferyczne armatą polową, która była jednocześnie wystarczająco potężna, by niszczyć piechotę i kawalerię, a nawet lekkie fortyfikacje ze średniego dystansu. Takie armaty armia szwedzka używała także przeciwko Rzeczpospolitej. W czasie bitwy pod Trzcianą w ręce żołnierzy hetmana Koniecpolskiego wpadła bateria dziesięciu dział skórzanych. 12 lipca 1629 roku wizytujący polską armię król Zygmunt III odwiedził Kwidzyń, gdzie miał okazję na własne oczy zobaczyć dwa zdobyczne działa. Nieznany autor diariusza (prawdopodobnie ktoś z otoczenia królewicza Władysława) napisał:
„Opatrywał Król J. Mść dwoje tu skórzanych dział, z tych które między innymi Szwedom wzięto w bitwie. Rura jest wewnątrz spiżana, odlewana cienko u dziury i w tyle miąższa, koło tej rury linę miąższą, usmaloną, gęsto okręcono, smołą potym po wierzchu oblewano i spajano, a nawierzchu na ostatek skórą wkoło obleczono. Jest machina sama wielkością równa dobremu polnemu działku, a tak lekka, że ją jeden i to lada jaki koń łacno ciągnąć może i tak strzelać, jako z prawdziwego spiżanego. Jedni twierdzą, że to inwencja samego Gustawa, a drudzy, że Fillippi Comitis Mansfeldi dla prędkiego w drodze pośpiechu.”
Szybko też wyszły wszystkie mankamenty tego typu dział. Okazało się, że materiały wzmacniające konstrukcję działały jak izolator i nie pozwalały na wystarczająco szybkie rozpraszanie ciepła. Już po kilku strzałach broń była zbyt gorąca, aby jej używać. Ciepło odkształcało również rurę i drastycznie zmniejszało celność. Po zbyt intensywnym strzelaniu mogło dojść do uszkodzenia lufy nawet po ostygnięciu i przez to była podatna na pęknięcie, mogąc poważnie ranić obsługę armaty i wszystkich dookoła. Jako broń polowa była bronią dość zawodną, przez co stawała się coraz mniej opłacalna Aby służyła jak najdłużej zalecano strzelanie z kartaczy lub kul kamiennych, ponieważ były lżejsze i nie było potrzebne tyle ładunku prochowego. Wraz ze śmiercią króla Szwedzkiego Gustawa II Adolfa pod Lutzen w 1632 roku, skórzane armaty wychodzą z użycia. Brak nawet dowodów na przewiezienie i użycie tej broni przez Szwedów podczas działań w krajach niemieckich po 1630 roku.
Mimo to skuteczność tych armat nie uszła uwadze również Szkotów. Jeden ze szkockich oficerów stwierdził, że „[Są] wykonane z wielką sztuką i lekkie w noszeniu, co jest ich największą zaletą”. Do dziś w zbiorach w Szkocji znajdują się dwadzieścia trzy skórzane armaty, wszystkie najwyraźniej podobnego wykonania. Cztery znajdują się w Szkockim Muzeum Narodowym.
Tak jak w opisie budowy szwedzkiej armaty, podobnie w szkockiej, skór używano tylko do neutralizacji ciśnienia gazów prochowych. Wyróżniał je jednak sposób konstrukcji z żelaznym rdzeniem w kształcie obręczy, układ dwu- lub czterolufowych jednostek oraz ich krótkość. Wszystkie te cechy odróżniają je jako grupę od innych armat skórzanych produkowanych w innych częściach Europy w XVII wieku.


