Początki broni palnej – zarys techniczny
Najwcześniejsze wzmianki o zastosowaniu broni palnej i prochu strzelniczego pochodzą z kronik chińskich. Niektóre z nich podają , że pierwsze działa były znane w Chinach już w 618 roku p.n.e. W 989 roku wspominają one o rakietach. W starych rękopisach chińskich znajdują się opisy kul zapalających, które były wyrzucane z rur bambusowych. Aktualnie za najstarszą broń palną uważa się działo z brązu znalezione w Chinach w roku 1970. Waży zaledwie 3,5 kg i ma 34 cm długości, a datuje się je na 1288 rok. (na zdjęciach)

Oczywiście nie jest to jedyny egzemplarz. Na terenie Chin znaleziono o wiele więcej takich działek z końca drugiej połowy XIII wieku. Lecz co ciekawe ,,Song Shi”, czyli ,,Historia dynastii Song” wspomina o ,,ognistych kijach” użytych podczas oblężenia jednego z chińskich miast w 1132 roku. Najbardziej wiarygodne wzmianki o zastosowaniu broni palnej pochodzą dopiero z 1232 roku n.e. Miało to miejsce w obronie przez Chińczyków Kajfengu-fu, który oblegali Mongołowie. Działa strzelały kulami kamiennymi.
Kolejnym dowodem na wysoki rozwój artylerii w Chinach jest odnaleziony depozyt żelaznych armat datowanych na rok 1356 i 1357. Żelazne armaty zostały tam odnalezione w setkach sztuk i zwykle ważyły około 300 kg.
W piętnastowiecznych Chinach bez problemu odlewano armaty z żelaza czy brązu, co w ówczesnej Europie było nie lada wyzwaniem, ponieważ ryzykowano tak pęknięciem działa. Niestety Chiński sposób bycia i rządzenia oraz niechęć do zmian doprowadził do tego, że broń chińska stała się przestarzała, a Europa prześcignęła pod każdym względem ogromne państwo z dalekiego wschodu.

Warunkiem pojawienia się broni palnej był rozwój broni miotającej ogień, znanej już w starożytności, a następnie szeroko stosowanej w Bizancjum. Szerokie zastosowanie zdobył tam tak zwany „ogień grecki”, który poprzedził pojawienie się prochu. Już w 673 roku zastosowano go z powodzenie przy obronie Konstantynopola, spalono nim flotę arabską. O znaczeniu „ognia greckiego” w taktyce wojennej Bizancjum, niech świadczy fakt opisywania jego działania przez samych cesarzy. Cesarz Leon III panujący w latach 717-740 opisuje trierę ogniową- rodzaj statku napędzanego trzema rzędami wioseł, który miał na dziobie rurę służącą do miotania ognia na okręt nieprzyjaciela. Wspomina także o ręcznych rurkach z „ogniem greckim”, które rzucano na wrogów, oraz o próbach zastosowania „ognia greckiego” w działaniach wozów bojowych. Obok opisu środków wybuchowych spotyka się także wzmiankę o „płynnym ogniu”, prawdopodobnie nafcie, które rzucano na statki przeciwnika w beczkach, rurach i kulach. Inny cesarz bizantyjski Leon VI w swojej „Taktyce” z początków X wieku pisze: „Zgodnie ze zwyczajem, na dziobie okrętu powinna być zawsze rura wyłożona miedzią do wyrzucania tego ognia na nieprzyjaciela. Z dwóch wioślarzy na dziobie jeden powinien być „rurowym”.
Jedna z receptur na sporządzanie „ognia greckiego” pochodzi z XII wieku. Składała się z jednej części kalafonii, jednej części siarki i sześciu części saletry dobrze sproszkowanych roztwarzanych w oleju lnianym lub laurowym, a następnie substancję tą wkładano do rury metalowej lub drewnianej i zapalano. Druga recepta na sporządzanie „latającego ognia” jest następująca : jedna część siarki, dwie części węgla lipowego lub wierzbowego, sześć części saletry, wszystko utłuczone w marmurowej stępie.
Bizancjum posiadało monopol na stosowanie „ognia greckiego” do XII, który później stał się własnością innych ludów europejskich. Szybko jednak został zastąpiony przez o wiele bardziej wybuchowy środek zwany czarnym prochem.

Mieszaninę saletry potasowej, siarki i węgla drzewnego na większą skalę zastosowali w XIII wieku Arabowie. Zastosowali oni proch jako środek miotający przy konstrukcji tzw. „modfy”.
Była to początkowo krótka drewniana, a później długa żelazna rura umocowana w drewnianej obsadzie. Pociskiem był tak zwany „ bondok”, co oznaczało gałka, orzech, kula. Niekiedy do „modfy” wkładano strzałę. Podobne wzorce broni palnej znano w tym okresie także w Indiach.
W X wieku pojawia się w Chinach inny wynalazek oparty na spalaniu się prochu- broń rakietowa. Polega ona na tym, że gdy umieścimy w zamkniętej z jednego końca rurce proch strzelniczy lub inną mieszaninę wybuchową, a następnie ładunek ten zapalimy, to powstające gazy, wywierając nacisk na zamknięty koniec rurki, a równocześnie znajdując ujście przez drugi, otwarty jej koniec, zaczynają popychać całą rurkę naprzód, nadając jej dużą prędkość. Napęd ten trwa nieprzerwanie aż do chwili wypalenia się ładunku. Od Chińczyków przejęły sztukę sporządzania rakiet inne narody azjatyckie, przede wszystkim Mongołowie, Arabowie i Hindusi, udoskonalając stopniowo chiński wynalazek. Mongołowie zapoznali się z rakietami bojowymi w okresie podboju Chin na początku XIII wieku, wkrótce też zaczęli je stosować podczas swych dalszych podbojów. Sądząc z opisu Długosza można przypuszczać, że m. in. Podczas bitwy pod Legnicą w roku 1241 wojska mongolskie zastosowały jakieś nie znane wówczas w Europie środki bojowe oparte na chińskim wynalazku prochu. Wiadomo z relacji wschodnich kronikarzy, że Mongołowie używali m. in. „smoków ognistych” dla zastraszenia przeciwnika podczas walki. Były to pociski o napędzie rakietowym budowane w kształcie fantastycznych zwierząt i mogące poza zastraszeniem wywołać pożar przez przerzucenie się ognia z ładunku rakiety na otaczające przedmioty. Wcześnie również chiński wynalazek rakiet przedostał się do uprawiających handel na terenie Azji Arabów, od których dopiero dowiedziały się o rakietach ludy zachodnioeuropejskie. Dowodzą tego rękopisy arabskie i ich tłumaczenia łacińskie z XIII wieku. Praktycznie mogły się zapoznać z działaniem rakiet wojska francuskiego króla Ludwika IX oblegającego w roku 1249 twierdzę Damiettę u ujścia Nilu, bronioną przez arabsko-tureckie siły sułtana Egiptu. W miarę coraz szerszego zastosowania prochu strzelniczego i broni palnej w Europie w ciągu XIV i XV wieku wiedza o technice rakietowej zostaje włączona do dziedziny „broni ognistej” w szerszym tego znaczeniu, a w związku z tym, zarówno w praktyce jak i w teorii, zajmują się nią artylerzyści. Pomiędzy wiekiem XV- XVIII stosowano rakiety przede wszystkim do celów rozrywkowych jako „ognie sztuczne”, a znacznie rzadziej do celów wojskowych. Pociski rakietowe uważano w zachodniej Europie za mało skuteczne, a technika rakietowa przez długie wieki nie wykazuje wyraźnego rozwoju.



W Europie przez długi czas wynalezienie prochu przypisywano Bertoldowi Schwartzowi (z Fryburga Bryzgowijskiego), jednak brak na to bezspornych dowodów. Pierwsza wiarygodna informacja na jego temat pochodzi z dzieła Rogera Bacona „De secretis operibus” powstałego około 1260 roku. Istnieją przesłanki, że stosowano artylerię przy oblężeniu Saragossy w 1118 roku przez Maurów, w Algierze i przeciwko Kordobie w 1280 roku. W XIV wieku od Arabów broń palną zapożyczyli Hiszpanie, a później inne państwa europejskie. Bezsporne świadectwa zastosowania prochu jako środka miotającego wskazują, że już w 1326 roku we Florencji wyrabiano już brązowe działa oraz metalowe strzały i kule.W 1338 roku Francuzi stosują prymitywne bombardy przy oblężeniu Puy-Gullaume. Pod koniec XIV broni palnej używano powszechnie już w całej Europie. Najstarsze wyobrażenie prymitywnego działa znajduje się w miniaturze tzw. „Rękopisu Milemete” Waltera z Milemete z 1326 roku, znajdującego się obecnie w Oksfordzie. Jedna z ilustracji na marginesie Traktatu z Milemete przedstawia żołnierza (rycerza) strzelającego z dużej armaty w kształcie wazonu, z której wystrzelony jest pocisk w kształcie strzały, wymierzony w fortyfikację. Podczas oblężenia Cividale w 1331 roku niemieccy rycerze użyli broni, która prawdopodobnie była bardzo podobna do broni z rysunku Milemete. Ten prymitywny rodzaj działa nazwano po francusku „pot de fer”, po włosku „vasa”, po niemiecku „Buchse”, po polsku „puszka”.

Z wiarygodnych relacji historycznych wiadomo, że z podobnych dział polowych korzystali Anglicy w 1346 roku pod Crecy. Zastosowania pierwszych prymitywnych dział dawał raczej skutek psychologiczny, niż niszczący. Były to działa bardzo ciężkie i konstrukcyjnie bardzo dalekie od doskonałości.
Na przełomie XIV i XV wieku następuje bardzo szybki postęp technologiczny artylerii, powstają nowe konstrukcje dział- zwane bombardami. Zaczęto udoskonalać metodę produkcji prochu, dopracowano oczyszczanie saletry, jej ilość w stosunku do innych składników zaczęła wzrastać z 66,5% w XIV do 90% w XV wieku. Lufy bombard konstruowano początkowo z płaskich sztab żelaznych ujętych w żelazne obręcze, zestawiano i spawano obrobione młotem na specjalnych walcach. Stosowano także wypolerowane rury żelazne, w końcu jednak opanowano technikę odlewania dział z brązu, korzystając z doświadczenia ludwisarzy, mających doświadczenie w wytapianiu dzwonów.

W lufie wyodrębniły się części: wylotowa i denna, zawierająca komorę prochową. Stale ulepszano formę kanału wylotu i zapału prochu. Nie chodziło jedynie o uzyskanie lepszej efektywności bojowej działa, ale i ożycie samych puszkarzy-ludzi zajmujących się obsługą działa. Przy wadliwej konstrukcji każde odpalenie działa łączyło się z ryzykiem rozerwania lufy, nie mówiąc o niebezpieczeństwie zbyt silnego odrzutu. Metalowe strzały zapożyczone z kuszy-balisty zastąpiono kulami kamiennymi, ołowianymi, kamiennymi okutymi paskami żelaza, wreszcie kulami z kutego żelaza i żelaza lanego, które okazało się najbardziej skuteczne. Ponieważ ciężar właściwy żelaza lanego wynosi średnio około 7,5 G/cm3 a kamienia średnio około 2,5 /cm3, przy tym samym ciężarze można było zmniejszyć jej średnicę o około 30%. To z kolei pozwoliło na zmniejszenie ciężaru lufy, zakładając nie zmienioną jej długość i proporcjonalną grubość ścian, o około 51%. Równocześnie wprowadzenie kul żeliwnych miało i inną zaletę, wynikającą ze znacznie większej wytrzymałości żeliwa w porównaniu z kamieniem. Miało to dwojakie znaczenie bowiem z jednej strony umożliwiało praktyczne uzyskanie większej energii kinetycznej, a więc i siły przebicia pocisku, przy tej samej jego masie, ale większej prędkości, przy czym nie groziło już pęknięcie kuli w lufie, ani roztrzaskanie jej o cel bez większej szkody dla samego celu. Wykorzystując wszystkie wymienione zalety kul żeliwnych zaczęto budować nowego typu lufy działowe, dłuższe niż dotychczas, ale o dużo mniejszych kalibrach i przez to lżejsze i łatwiejsze do transportu. Na pakuły kładziono niekiedy kamienie lub kawałki żelaza, uzyskując w ten sposób swego rodzaju kartacze. Używano także kul rozpalonych lub płonących, oblepiając je smołą lub siarką. Łoża dział początkowo nie były jeszcze znane, zastępowały je drewniane kloce, mające w większości stały, bardzo duży kąt podniesienia. Od połowy wieku XIV weszły w użycie łoża przenośne, na kozłach lub na kołach-dwóch lub czterech, mocno związane z lufą-siła odrzutu cofała lufę wraz z łożem. Z początkiem XV w. wprowadzono w użycie łoża lawetowe, umożliwiające poruszanie lufą przy nieruchomej postawie. W połowie tego stulecia wynaleziono czopy, złączone z lufą metalowe walcowate odrośla, stanowiące punkt zaczepienia lufy z łożem, zapewniające swobodę manewru.

Początkowo dzielono artylerię na ciężkie i lekkie bombardy, służyły one głównie ze względu na swój ciężar do zdobywania twierdz, wobec których do tego czasu sztuka wojenna była bezsilna. Znana bombarda gandawska, której waga wynosiła 13,2 tony, miała lufę długości 5 metrów i średnicę przewodu 63,5 cm, wyrzucająca kule kamienne wagi 340 kg, lub bombarda zw. Mons Meg pochodząca z 2 poł. XV w., na zamku w Edynburgu, mająca 3,9 m. dł., przy ciężarze 6,6 tony i kal. 48 cm. Kula do Mons Meg ważyła 250 kg, a do jej wyrzucenia potrzebny był ładunek 50 kg. prochu. Strzelać z MM można było jedynie kilka razy dziennie. Dalszy ostrzał uniemożliwiało przegrzanie. Chociaż podczas jednego ostrzału Mons Meg wybuchła to z powodu jej olbrzymich rozmiarów nie została zniszczona całkowicie.

Dwie inne znane bombardy, jedna w Museo Nazionale d`Artiglieria w Turynie, druga w Heeresgeschichtliches Museum we Wiedniu, o stosunkowo krótkich lufach (144 cm i 258 cm) i ogromnych kalibrach (46 cm i 80 cm) podobne są do wielkich moździerzy. Pod koniec XIV wieku we Francji pojawiły się bombardy o wadze do 14,5 ton, ładowane od wylotu i wyrzucające kule o ciężarze 410 kg. W Turcji dwie bombardy o kalibrze 122 cm, które wyrzucały kule kamienne o ciężarze 200 kg na odległość 1340 m. Używano również bombard mniejszego kalibru ładowanych od tyłu i wyrzucających kule kamienne wagi od 1 do 40 kg. Bombardy te nazywano węglerami (veuglaire).
W 1428 rokowi książę Witold zaczął oblegnąć nowogrodzkie miasto Porchow. Przywieziono księciu bombardę zwaną grojestt-biuksa «Gałkę» (Kawka), odlaną przez specjalistów niemieckich w lokalnej odlewni. Była taka wielka że potrzeba było czterdzieści koni. Jednak niemiecki bombardier Nikołaus prawdopodobnie założył za wiele prochów. Przy strzale grojesst-biuksu rozerwało. Potworny huk, ogień, dym i lecące jelita Litwinów tak nastraszyła mieszkańców Nowogrodu, którzy nie byli wcześniej świadkami takiej eksplozji, że woleli wykupić się ogromną kwotą11.000 rubli, niż kontynuować oblężenie. Nie zależnie od tego, że przy wybuch zginęli wielu Litwinów Witold był zadowolony:

– oto wam za to, że nazywali mnie zdrajcą i brażnikom, – powiedział przyjmując srebro u bojarów, zamiatających przed nim brodami ziemię.
Pewną odmianę bombardy o krótkiej trąbie i potężnym kalibrze stanowił możdzierz, skonstruowany około połowy XIV wieku. Do bombard o równym kanale stosowano zwykle kule ołowiane przy strzale płaskotorowym (tzw. rdzennym), do bombard zaś o wąskiej komorze i szerokiej trąbie-kule kamienne wyrzucane po torze stromym. Donośność strzału zależała od wielu czynników (kalibru, budowy lufy, wagi pocisku i siły prochu) była jednak znaczna, wynosząca od kilkuset metrów do ponad kilometra, zwłaszcza gdy lufę umieszczano pod kątem 45 stopni, jaki okazał się w tym wypadku najkorzystniejszy. Z wielkich bombard można było oddać jeden dwa strzały dziennie, ponieważ długo trwał czas związany z ładowaniem, oraz chłodzeniem rozgrzanej lufy po odpaleniu. Komorę napełniano prochem jedynie w 3/5 długości, 1/5 pozostawiając próżną i pozostałą 1/5 rezerwując na drewniany czop. I tak przy oblężeniu Dortmundu (1388 r.) w ciągu jednego dnia wystrzelono 33 kule, a w ciągu 14 dni-283. Bombard używano również do walki w otwartym polu i na okrętach, z nikłym powodzeniem. Okazały się zbyt ciężkie i nieporęczne, tak w transporcie, jak i w ustawieniach na polu walki, gdzie następowało ciągłe przemieszczenie wojsk. Wystarczy podać przykład przewożenia jednej bombardy miasta Norymbergi „Krimhildy” o ciężarze 3,5 t. wraz z jedenastoma kamiennymi kulami, ładunkami prochu, przyrządami i obsługą, do czego potrzeba było dużego taboru. Bombardę wiozło 12 koni, jej łoże 16 koni, obudowę wieziono na trzech wozach parokonnych, kule-na dwóch wozach czterokonnych, a obsługę na jednym wozie. W sumie potrzeba było 60 koni, wliczając konia mistrza puszkarskiego, a także 10 wozów, nie licząc bombardy i jej łoża. Usilnie zatem pracowano nad skonstruowaniem dział bardziej poręcznych. Budowano więc lufy dział z dwóch części, łączonych przed użyciem na potężny gwint, tzw. śrubnice, sporadycznie próbowano sporządzać z dwóch rur zestawionych pod kątem prostym, tzw. działa łokciowe, służące do specjalnych celów np. do strzelania zza węgła. Obok wspomnianych wyżej hufnic rolę dział polowych pełniły serpentyny, o długich lufach i małym kalibrze, oraz taraśnice służące głównie do obrony murów , usytuowane na fortecznych tarasach. Dla zwiększenia szybkostrzelności wynaleziono odtylcowy sposób ładowania za pomocą wymiennej komory prochowej w działach zwanych folgierzami.



Poniżej zdjęcia ze strzelania, ładowania, oraz jak wyglada foglerz bez komory prochowej i z wyjetym czopem do ryglowania wyżej wymienionej komory. Szybkostrzelność broni odbywała sie kosztem zasięgu i bezpieczeństwa obsługi. Na zdjęciu: Łucznicy św. Jerzego i Bractwo Czarna Kompania.

Każda lufa posiadała po kilka komór. Komora przypominająca wyglądem dawne bizantyjskie syfony do wyrzucania ognia greckiego, umocowywana była w odpowiednim wycięciu z tyłu lufy za pomocą specjalnego klina. Mimo wszystkich starań nie udawało się uzyskać pełnej szczelności i część gazów prochowych uchodziła tyłem, co w znacznym stopniu obniżało efektywność strzału. Innym sposobem zwiększenia szybkostrzelności było ustawianie na jednym łożu kilku luf tzw. organki. Ciekawostką jest, że nad takim właśnie rozwiązaniem pracował między innymi słynny Włoch Leonardo da Vinci. Projektował on spingardy (organy), gdzie na jednym łożu miały być zamontowane 33 bombardy, z których 11 strzelało równocześnie. Ponadto szkicował projekty armat strzelającymi pociskami wybuchowymi, uwagę tego badacza i wynalazcy przyciągały również zagadnienia balistyki-lot strzały i kuli.

Już od XIV wieku czyniono pierwsze próby skonstruowania ręcznej broni palnej. Najstarszy znany okaz europejskiej ręcznej broni palnej pochodzącej z miejscowości Loshult i zachowany jest w Statrens Historiska w Sztokholmie. Lufa była sporządzona z brązu długości około 30 cm, przy wadze niemal 9 kg, ma do tego charakterystyczny kształt wazy, z wydętą dolną częścią i kalibrem 36 mm. Początkowo były to miniaturowe armatki osadzone na topornym drewnianym łożu, bądź też szeroka i krótka lufa z długą rękojeścią żelazną. Lufa bombardy ręcznej wydłużała się stopniowo, a następnie zaczęto w niej rozróżniać dwie części-komorę i część wylotową. Bombarda nie mająca komory zwała się couleuvrine. Strzelała ona dużymi kulami ołowianymi i używana była zwykle przez jezdzców[1]. W bombardach ręcznych odpalenie odbywało się za pomocą rozpalonego lontu przykładanego do znajdującego się na wierzchu otworu zapłonowego. W tym wypadku do odpalenia potrzebnych było przynajmniej dwóch ludzi, jeden trzymał bombardę, drugi przykładał lont. Powodowało to problem synchronizacji strzału co utrudniało oddanie celnego strzału. Ważnym udoskonaleniem w tym kierunku było wynalezienie panewki-półeczki dla zapalającej posypki prochowej oraz zacisku na lont. Póżniej sięgnięto do doświadczeń z mechanizmem kuszy i skonstruowano prymitywny zamek w postaci zygzakowatej sztabki żelaznej, przytwierdzonej na sztyfcie do łoża. Dolna jej część pełniła funkcję języka spustowego, u końca górnej przytwierdzano rozżarzony materiał dla zapalenia prochu na panewce. Strzelec nie potrzebował już pomocy przy obsłudze i mógł się skupić na celowaniu. Do odpalania panewki posługiwano się różnymi materiałami, od rozżarzonych węgieł lub żelaza do bardziej praktycznego i najszerzej stosowanego na polu walki lontu. Lont wykonany był z lnianych włókien nasączonych octanem ołowiu, tlących się bardzo powoli. W pierwszej ćwierci XV w. został wynaleziony celownik i muszka, co pozwoliło na oddanie strzału celowanego. Do tej pory celowano wzdłuż lufy. Dla osiągnięcia bardziej celnego strzału z ciężkiej arkebuzy wynaleziono podpórkę-forkiet. Dla osiągnięcia większej szybkostrzelności proch sypano do drewnianych rurek, z których w każdej mieściła się dawka wystarczająca na oddanie jednego strzału. Każdy strzelec nosił 11 ładunków prochowych przewieszonych na rzemieniu przez plecy, oraz róg dla podsypki zapalającej i torbę z kulami.
Pierwszy zamek ręcznej broni palnej zapalającej proch na panewce za pomocą tlącego się lontu, wynaleziono około 1423 roku. Pierwszy bardzo prymitywny zamek składał się z wygiętego pręta w kształcie litery „S” zwanego „smokiem” z prawej strony łoża. W rozdwojony górny koniec tego pręta wkładano lont. Pod koniec XV wieku mechanizm zamka lontowego zaczyna coraz bardziej się rozwijać, ustala się nowa forma działania, w której hebel spustowy zwalniał kurek z lontem za pośrednictwem szeregu sprzężonych części, przytwierdzonych do wewnętrznej strony blachy zamkowej. Sam kurek pozostający oczywiście po stronie zewnętrznej, poprzez blachę połączony był tzw. orzechem, posiadającym owalne wycięcie, o które zaczepione było przytwierdzone na osi i oparte na sprężynie ramię. Naciśniecie spustu powodowało obrót orzecha, a co za tym idzie opadnięcie kurka, ustawionego w kierunku wylotu lufy lub w kierunku przeciwnym. Blachę zamkowa początkowo mocowano za pomocą gwoździa, a nieco później dla umożliwienia wykręcania w celu konserwacji za pomocą śrub. Ta forma zamka lontowego niemal bez zmian zachowała się przez przeszło 200 lat, a w Japonii aż do 1868 roku. Inną modyfikacja zamka lontowego był zamek zapadkowy, zwany w Polsce zamkiem huba czystym, od zamocowania w kurku rurki z tlącą się hubką zamiast szczęk. Działanie jego polegało na odciągnięciu ramienia kurka posiadającego osobną sprężynę i zahaczeniu jego stopy o ząb wychodzący z ramienia sprężyny piórowej, zamocowanej do blachy i zakończonej guzikiem. Naciśnięcie tego powodowało cofnięcie się zęba i zwolnienie kurka, który naciskany przez sprężynę opadał na panewkę.
W ostatniej ćwierci XV wieku kształt strzelby był właściwie zdefiniowany. Pojawiła się kolba, która miała kształt wielokąta i była ustawiona pod kątem w dół umożliwiając lepsze ułożenie broni.
Produkcja i wykorzystanie broni w jej początkowym okresie rozwoju miała charakter cechowy, wskutek czego powstające nowe rodzaje wojsk znajdowały się poza organizacja wojskową. Na polu walki nie dowódca baterii, lecz produkujący bombardy mistrz puszkarski ustawiał je na stanowisku i strzelał z nich. W tych warunkach wymagania taktyczne nie były decydującym czynnikiem i musiały ustąpić możliwościom technicznym od których zależało wszystko. Taktyka przeżywała niemowlęcy okres rozwoju i nie mogła jeszcze stawiać wymagań technice.
Na początku XVI wieku broń palna zaczęła osiągać coraz większy stopień rozwoju technicznego, funkcjonalnego i formalnego. Udoskonaliła się technika produkcji hutniczej co pozwoliło na poprawę jakości odlewanych dział. Zaczęto zastępować przy odlewaniu dział żelazo brązem i surówkami. Powstała dzięki temu możliwość zmniejszenia ciężaru dział i podniesienia ich właściwości balistycznych. Zaczęła zmieniać się konstrukcja dział, Francuzi wyrzekli się ruchomej tylniej części lufy, którą odlewali obecnie w całości. Wprowadzone zostały czopy i łożą na czterech i dwóch kołach. Artyleria stawała się coraz bardziej ruchliwa i mogła posuwać się razem z piechotą i jazdą. Ostatecznie zastąpiono kule kamienne kulami odlewanymi z żeliwa. Zastosowanie kul żeliwnych pozwoliło zwiększyć długość lufy do 20 kalibrów, bez straty na obciążeniu poprzecznym pocisku i przy zmniejszonym ciężarze działa. Zwiększono ładunek prochowy co w istotnym sposób zwiększyło zasięg i prędkość początkową pocisku. Zaczęto zwracać uwagę na liczbowy związek pomiędzy kalibrem działa a wagą kuli, wraz ze średnicą kuli w określony sposób rośnie jej waga. Doprowadziło to do podawania w funtach tzw. wagomiar, czyli kaliber działa. W kalibrach określano również długość lufy. Po raz pierwszy taką podziałkę zastosował w 1540 roku Hartmann.
W pierwszej ćwierci XVI wieku artyleria francuska stała się samodzielnym rodzajem wojsk podporządkowanemu specjalnemu dowódcy artylerii. Każde działo obsługiwał zespół artylerzystów. Specjaliści-oficerowie zarządzali amunicją, kierowali posunięciami artylerii, naprawą dróg i urządzaniem przepraw oraz rozpoznaniem stanowisk artylerii. Nowy rodzaj wojsk potrzebował dużej liczby specjalistów, który musiano stworzyć odpowiednie możliwości szkolenia.
Na początku XVI wieku artyleria pojawia się w większej ilości na okrętach. Wpływ na to miało wynalezienie przez francuskich budowniczych okrętów furt armatnich. Umożliwiło to wykorzystanie burt okrętów do ustawienia dużej ilości dział umieszczanych na pokładach bateryjnych (artyleryjskich). Okręty angielskie były przeciążone artylerią, co pogarszało ich właściwości żeglowne. Hiszpanie i Francuzi określali tonaż okrętu w zależności od ilości dział, dzięki czemu ich statki miały lepsze właściwości żeglowne. Okręty hiszpańskie i francuskie były szybsze i miały działa większego kalibru. W początkowym okresie rozwoju nie doceniano artylerii okrętowej i uważano ją jedynie za środek nawiązywania bitwy. Dopiero w końcu XVI wieku wraz z udoskonaleniem się okrętów żaglowych artyleria zaczęła wpływać na taktykę walki na morzu. Gwałtowny wzrost produkcji dział i mnożenia się ich typów spowodował konieczność narzucenia odpowiednich norm ludwisarskich. Można jednak podzielić ówczesną artylerię na dwie podstawowe rodziny armat: od średniowiecznych bombard, krótkich dział komorowych, wywodziły się renesansowe działa ciężkiego kalibru, zwykłe komorowe (od 15 do 18 kalibrów długości), natomiast od długich bezkomorowych serpentyn i taraśnic pochodziły działa bezkomorowe (do 40 kalibrów długości). Działa pierwszego typu, oblężnicze, burzące, tzw. murołomy, miały według nomenklatury niemieckiej nazwy: „szafmeca”, „bazyliszek”, „słowik”, „śpiewak”, „kartauna”. Waga ich wynosiła od 100 do 25 cetnarów, strzelały kulami o wadze od 100 do 25 funtów. Drugi typ dział , którym przysługiwały nazwy: „notszlanga”, „feldszlanga”, „falkon”, „falkonet”, charakteryzowała niższa waga i możliwość używania ich na polu walki[1]. Osobną grupę stanowiły moździerze różnej wielkości, o krótkich lufach i wielkich kalibrach. Na dużą skalę stosowano też działka małych kalibrów, na pociski poniżej 1 funta, głównie przy obronie murów. W podobny sposób wykorzystywano też tzw. śrutownice, o dużym kalibrze i małej lufie strzelające na niewielkie odległości śrutem. Pojawiły się też działa specjalne, strzelające pociskami zapalającymi-wypełnionymi siarką i saletrą i odpalane specjalnym lontem. Podejmowano również produkcji pierwszych prymitywnych ręcznych granatników, jednak ich stosowanie wiązało się z dużym ryzykiem wybuchu. Około połowy XVI stulecia we Francji ustala się sześć podstawowych kalibrów:

Mimo tych ustaleń w praktyce brakowało jednolitości, trwały bowiem nieustanne poszukiwania coraz to nowych form w celu uzyskania lepszej efektywności. W okresie renesansu zamiłowanie do zdobienia obiektów i opatrywania ich znakami, napisami i datami nie ominęło również luf armatnich. Technika odlewania dawała duże możliwości dekoracyjne od wzorów orientalnych po czysto dekoracyjne. Działom nadawano nie tylko imiona ale również umieszczano na nich herby ludwisarni, monarchy lub innych fundatorów. Nadawano lufom kształt kolumną, smoka lub innych fantastycznych kształtów. Najpiękniejsze rodzaje dział renesansowych zachowały się w Musee de l’Armee w Paryżu, w londyńskim Tower, w Statens Museum w Sztokholmie, muzeum artylerii w Petersburgu.
Artyleria zaczyna się przekształcać w odrębną, niezwykle kosztowną formację, którą nie bez powodu nazywano ultima ratio regum-ostatecznym argumentem królów. Na początku XVI wieku następują kolejne modyfikacje ręcznej broni palnej.
W roku 1521 Hiszpanie udoskonalają arkebuz. Powstaje wówczas muszkiet- ciężka strzelba 8-10 kg o długiej lufie około 1,8 m. i większym kalibrze, strzelał kulami o wadze 50- 60 g, które dzięki zwiększonemu ładunkowi prochowemu strzelał na odległość 200-300 m. Z odległości ponad 100 metrów mógł przebić każdą zbroję, nawet najcięższe płytowe, noszone w tym czasie przez jazdę, a zabezpieczające
przed strzałami z łuku, bełtem z kuszy i o połowę mniejszą kulą z arkebuza. Pierwszą wzmiankę o użyciu muszkietów zawiera opis oblężenia Parmy w 1521 roku[1]. Odpalenie następowało przy pomocy lontu stąd nazwa muszkiet lontowy.

W 1527 roku zostaje wynaleziony nowy zamek do muszkietu- zamek kołowy. Przez długi okres czasu wynalezienie zamka kołowego około 1517 roku było przypisywane niejakiemu Johannowi Kiefuss z Norymbergi[2]. Jednak jego wcześniejsze ślady znaleziono w „Kodeksie Atlantyckim”, zawierającym pisma i rysunki Leonarda da Vinci. Wprowadzenie zamka kołowego było istotnym krokiem naprzód. Jego działanie polegało na krzesaniu ognia poprzez szybkie tarcie metalu o twardy kamień. Trzon zamka tworzyło stalowe koło, tarcza miała około 5 mm grubości, posiadające na krawędzi trzy lub cztery żłobki z ostrymi brzegami, zaostrzonymi jeszcze bardziej przez poprzeczne zacięcie. Koło to, osadzone na osi, łączyło się za pomocą trójogniowowego łańcucha z piórem mocnej sprężyny. Za pomocą klucza z czworokątnym otworem nakręcało się oś wraz z kołem i łańcuchem, napinając jednocześnie sprężynę. Przy maksymalnym napięciu sztabka połączona ze spustowym językiem zaskakiwała w odpowiedni otwór umieszczony na powierzchni koła, blokując je w tej pozycji. Koło było tak umocowane, że górna jego część obracała się w płaszczyźnie panewki, mającej w tym miejscu otwór. Drugim zasadniczym elementem zamka był kurek, w jego szczekach umieszczony był kawałek pirytu. Stopa kurka umieszczona na niezbyt sztywnej, dwuramiennej sprężynie piórowej. Po nakręceniu koła i posypaniu koła kurek z pirytem przeginano, opierając wprost na panewce i fragmencie koła. Po naciśnięciu spustu zwolnione koło, pod wpływem sprężyny, obracało się szybko, trąc o piryt i krzesząc iskry, które zapalały proch w panewce[3]. Zamek kołowy charakteryzował się skomplikowaną budową, co pociągało za sobą wysokie koszty produkcji. Początkowo był stosowany w broni luksusowej, zwłaszcza broni myśliwskiej lub kombinowanej np. pistolet-kusza, pistolet-toporek itp. Ten typ zamka umożliwiał skonstruowanie broni krótkiej- pistoletu. Ten typ broni przyjął się i był szeroko stosowany przez jazdę. Z czasem
wytworzyły się jej poszczególne rodzaje, których głównym uzbrojeniem była broń krótka m.in. rajtaria, dragoneria itp.
Około połowy XVI wieku pojawiły się pierwsze zamki skałkowe. Najstarsze informacje o nim pojawiają się w źródłach pisanych. Najstarszy egzemplarz zamka skałkowego, datujący się na 1556 rok znajduje się przy strzelbie-hakownicy, z lufą norymberską w Livustkammaren w Sztokholmie. Trudno określić dokładnie miejsce gdzie po raz pierwszy pojawił się, Thierbach i Boeheim uważali, że była to konstrukcja hiszpańska, która następnie pojawiła się w Niderlandach, Torsten Lenk wskazuje na Niemcy, a Augusto Gaibi opowiada się za Włochami. Zasada działania zamka skałkowego opierała się na gwałtownym uderzaniu krzesiwa o metalowa płytkę. Kurek w który było umieszczone krzesiwo napędzany był za pomocą sprężyny piórkowej, a blokowany był przez ząb przechodzący przez blachę zamkowa i wycofywany za pomocą naciśnięcia spustu, podobnie jak w zamku lontowym.

a, blach zamka;- b, kurek;- c, oś kurka;- d, stopa kurka;-
e, sprężyna główna;- f, dźwignia spustowa z zębem;-
g, śruba szczęk;- h, krzemień;- j, krzesiwo;- k, panewka;-
m, oś krzesiwa;- n, sprężyna panewki;- o, konsola dźwigni;-
p, sprężyna dźwigni;- r, język spustowy;
Zamki skałkowe wczesnego typu dzielą się na dwie podstawowe grupy, mające zresztą różne odmiany. Grupę pierwszą charakteryzują zamki w Polsce zazwyczaj nazywane niderlandzkimi, w których krzesiwo tworzy całkowicie odrębną część, o stopie opartej na dwuramiennej sprężynie. Część ta daje się przeciągnąć w położenie nad panewką lub odciągnąć całkowicie do tyłu. Ten typ zamka rozpowszechnił się głównie w Europie Północnej. Na południu w podobnym momencie pojawił się inny rodzaj zamka nazywanego w Polsce hiszpańsko-mauretańskim lub śródziemnomorskim, charakteryzujący się tzw. baterią, inaczej mówiąc krzesiwem złączonym z pokrywką panewki. Tego typu zamki tworzyły drugą grupę zamków skałkowych. Najstarszy znaleziony okaz tego typu znajduje się w Museo Storico Nazionale d’Artiglieria w Turynie, datowany na 1580 rok.
Innym ważnym elementem broni, który podlegał ewolucji była lufa. Początkowo wytwarzano ją z kawałka prostej blachy, nawijanej na metalowy trzpień o określonej objętości. Następnie spajano i szlifowano gotowy produkt. Z czasem idąc za wzorem ze Wschodu nauczono się produkować tzw. lufy skręcane. Ich wykonanie różniło się tym, że po nawinięciu blachy dodatkowo ją skręcano, co relatywnie podnosiło jej wytrzymałość. Dodatkowo nauczono się wzmacniać miejsca najbardziej narażone na rozerwanie przy wystrzale. W 1 połowie XVI wieku obok luf o kanale gładkim pojawiły się pierwsze egzemplarze luf gwintowanych. Spiralny skręt powodował rotację kuli, zwiększając jej donośność i siłę penetracji. Pomysł zaczerpnięto wzorując się na zasadzie działania bełta kuszy. Rowki w lufie powstawały przez przeciągnięcie na gorąco odpowiedniego kształtownika metalowego. Gwintówki, nazywane sztucerami, stosowano głównie jako broń myśliwska. Lufy umieszczano na łożach za pomocą specjalnych pierścieni, następnie zaopatrywano je w metalowe uszka, przez które przesuwano sztyfty z kości, drewna lub żelaza. Niezależnie od tego wystającą z tyłu sztabkę tzw. ogon przymocowywano do łoża pionową śrubą. Starano się nadać lufie taki kształt aby polepszyć celowanie, z płaskim wierzchem lub wprost przeciwnie z grzbietem tzw. świńskim grzbietem. Następnie zaczęły pojawiać się pierwsze prymitywne muszki i szczerbinki, różnorakich kształtów Dużą modyfikację od początku XVI wieku zaczęła przechodzić kolba, która miała ułatwić celowanie, zapewnić najmocniejszy uchwyt, oraz osłabiać działanie odrzutu na strzelca przy strzelaniu. Z kanciastych kształtów charakterystycznych dla rusznic z końca XV wieku, do kształtów podobnych jak u współczesnej broni. Kolby wykonywane z twardego drewna czasami zdobiono w różnoraki sposób, a w przypadku broni luksusowej inkrustowano złotem lub drogimi kamieniami.
Od XVI wieku broń palna zaczyna dominować na polu bitwy, pod jej wpływem ciężar walki przenosi się z ciężkiej jazdy kopijniczej na piechotę. Następuje zmiana taktyki walki, wojska nie posiadające odpowiedniej ilości nowoczesnej broni skazane są na przegrane. Wynajęcie odpowiedniej ilości specjalistów, odlanie armat, zadbanie o wystarczającą ilość amunicji i prochu powodowało, że prowadzenie wojny stało się coraz kosztowniejsze. Bitwy stawały się coraz bardziej bezwzględne i mniej „honorowe”.