
Turnieje rycerskie – co to jest i jaki były początki
Pochodzenie słowa „turniej”, podobnie jak samego wydarzenia, jest niejasne. Pierwotnym celem zgromadzeń rycerskich było prawdopodobnie ćwiczenie umiejętności jeździeckich, ponieważ od jeźdźców w bitwie oczekiwano dramatycznego zawracania wierzchowców, czyli po francusku „par tour” , co może być źródłem terminu „turniej ”. Innym możliwym źródłem nazwy jest wczesna konwencja, zgodnie z którą grupy rycerzy okrążały się nawzajem, czyli „odwracały się”, przed starciem.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie rozpoczęły się turnieje, ale pierwsza wzmianka o nich w zapisie historycznym pojawia się w kronice opactwa Saint Martin w Tours we Francji. Pod wpisem dotyczącym 1066 r. n.e. znajduje się wzmianka o śmierci pewnego Godfreya de Preuilly, zabitego w turnieju, dla którego sam, dość ironicznie, wymyślił zasady. Wiele wczesnych odniesień do turniejów sugeruje, że rozpoczęły się one we Francji. Na przykład, kronikarz Mathew Paris z XIII wieku n.e. opisuje wydarzenia jako Conflictus Gallicus (’galijski – tj. francuski – sposób walki’) i batailles francaises (’francuskie bitwy’). Francuscy rycerze słynęli również ze swoich wielkich umiejętności w bitwie w tym okresie, co sugeruje, że wcześniej ciężko ćwiczyli. Istnieją jednak również zapisy turniejów w Niemczech i Flandrii z pierwszej ćwierci XII wieku n.e. Turnieje europejskie pojawiły się w Anglii prawdopodobnie w połowie XII wieku n.e. i w tym samym czasie rozprzestrzeniły się na teren Włoch . Stały się naprawdę popularne i bardziej spektakularne dopiero w drugiej połowie XII wieku n.e.
Organizacja i rozwój
O tym, że turnieje początkowo stanowiły przygotowanie do prawdziwej wojny , świadczy wczesne użycie dokładnie tej samej broni i zbroi, które były używane na prawdziwym polu bitwy. Wskaźnikiem realnego zagrożenia, jakie ze sobą niosły, jest obecność na polu bitwy ogrodzonym ogrodzeń, do których rycerze mogli się schronić i odpocząć. Obszary te stanowią pierwotne listy, termin, który później zaczęto stosować w odniesieniu do całego terenu ogrodzonych turniejów w późniejszych wiekach.
Dwie grupy rycerzy, liczące czasami nawet 200 osób po każdej stronie, nosiły pełne zbroje, dzierżyły włócznie, miecze i tarcze, a ich organizacja opierała się na pochodzeniu geograficznym; na przykład normańscy i angielscy rycerze często stawali do walki z oddziałem francuskich rycerzy. Byli marszałkowie, którzy czuwali nad toczonymi pojedynkami i oceniali czy nie doszło do naduzyć, ale ponieważ pole bitwy było zazwyczaj rozległe, prawdopodobnie obejmujące cały obszar między dwiema wioskami, nic dziwnego, że poważne rany i ofiary śmiertelne nie były rzadkością. W rzeczywistości nie było wielu zasad, które należałoby narzucić, i nie uważano za niesprawiedliwe, aby grupa rycerzy zaatakowała pojedynczego przeciwnika lub rycerza, który stracił konia.
Choć honor i chwała były silnymi motywami, istniała również perspektywa zysku finansowego. Rycerze dążyli do kradzieży broni, zbroi i wszystkiego innego cennego, co miał przy sobie przeciwnik, a nawet do ich pojmania i żądania okupu, którego wysokość ustalano przed rozpoczęciem bitwy. Na koniec dnia dla zwycięskiej drużyny przewidziano nagrodę pieniężną.
Z czasem turnieje stawały się coraz bardziej skomplikowane i wymagające, na przykład za pomocą szturmów na atrapy twierdz. Zatrudniano piechurów, aby zwiększyć szanse strony na wygraną, a także używano szerszego wachlarza broni, w tym kuszy. Władcy zaczęli obawiać się wydarzeń, ponieważ mogły one (i czasami tak się działo) przerodzić się w bunt, gdy grupa rycerzy się rozwścieczyła. W konsekwencji Ryszard I, król Anglii (1189-1199 n.e.), zezwalał na ich organizację tylko na podstawie licencji i kazał rycerzom płacić opłatę wstępu, podczas gdy w Niemczech cesarze pozwalali na udział tylko osobom królewskim; taki był prestiż, który został przywiązany do turniejów. Filip II, król Francji (1180-1223 n.e.), z kolei, zabronił swojemu synowi udziału w turniejach ze względu na związane z nimi niebezpieczeństwa.
Rzeczywiście, niepotrzebne zgony, które stały się aż nazbyt powszechne, były jednym z powodów, dla których Kościół konsekwentnie potępiał turnieje w wielu krajach i ostrzegał walczących, że czeka ich piekło, jeśli zginą w nich. Papieże zakazali turniejów w XII wieku n.e. i uznali je za skandaliczne, ponieważ obejmowały wszystkie siedem grzechów głównych. Wielu rycerzy jednak beztrosko ignorowało stanowisko Kościoła, a w Londynie odbył się nawet turniej, w którym siedmiu bezczelnych rycerzy stanęło do rywalizacji, przebranych za jeden z grzechów.
Niektóre turnieje przerodziły się w prawdziwe bitwy, gdy włączali się do nich zarówno wasale, jak i widzowie, co było szczególnie prawdopodobne w przypadku meczów „rewanżowych” między narodowymi grupami rycerskimi. Istniało nawet ryzyko związane z pogodą: 80 niemieckich rycerzy zmarło z powodu wyczerpania cieplnego podczas turnieju w 1241 roku n.e. Pod koniec XIII wieku n.e. wprowadzono więcej zasad, a za ich złamanie konfiskowano zbroję i konia, a nawet groziła kara więzienia. Widzowie również byli zobowiązani do pozostawienia całej broni i zbroi w domu. Aby zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych, modyfikowano broń, na przykład mocując trójramienną głowicę do lancy w celu zmniejszenia siły uderzenia, a miecze stępiono (zwężano). Taka broń stała się znana jako „broń kurtuazyjna” lub à plaisance .
Heraldyka, honor i parada
Do XIV wieku n.e. turniej stał się raczej widowiskiem parady i szlacheckiego rodu niż prawdziwą walką. Szczególnie ważny dla społecznej manifestacji był wspaniały pochód pierwszego dnia, który przechodził przez okolicę, aby rycerze mogli zaimponować miejscowej przepychem i strojami. Oczywiście, nadal istniało pewne niebezpieczeństwo, gdy rycerze szarżowali na siebie z długimi drewnianymi lancami, nawet jeśli ich końce były stępione. Rozmiary pola walki zostały zmniejszone, a większe bezpieczeństwo oznaczało, że można było używać lżejszych i bardziej ekstrawaganckich zbroi, hełmów z grzebieniami i tarcz. Umiejętności i honor stały się na porządku dziennym, dlatego turnieje były również dogodnym sposobem dla władców, aby wzmocnić swoje armie. Wraz z rosnącym rozmachem imprezy, koszty gwałtownie wzrosły i tylko najbogatsi rycerze mogli sobie pozwolić na ich organizację i udział w niej.
Oprócz bariery finansowej, rycerze musieli teraz udowodnić swoje pochodzenie, ponieważ całe wydarzenie stało się ćwiczeniem arystokratycznej demonstracji, w której heroldowie ogłaszali i nosili dziedzictwo zawodnika na sztandarach i herbach. Rycerze nosili swoje herby na tarczach i okryciu konia, co było ważnym znakiem rozpoznawczym dla publiczności. Herb eksponowano w miejscu, w którym rycerze spali, oraz na specjalnym drzewie w miejscu turnieju, gdzie wieszano wszystkie herbowe elementy. Wreszcie, niektórzy rycerze mogli zostać wykluczeni z turnieju, jeśli mieli złą reputację. Być może dlatego niektórzy rycerze woleli rywalizować anonimowo.
Turnieje stały się najlepszą okazją dla rycerza, aby publicznie zaprezentować cechy, których oczekiwano od dobrego rycerza:
- sprawności bojowej
- uprzejmości
- bycie dobrym gospodarzem
- dobrymi manierami
- hojnością
Ponadto, biorąc pod uwagę znaczenie rycerskości, ci, którzy oprócz innych wykroczeń zniesławili kobietę, zostali uznani za winnych morderstwa lub zostali ekskomunikowani, byli wyklęci.
W tamtych czasach turnieje były wielkimi, rozłożonymi na kilka dni wydarzeniami towarzyskimi, często organizowanymi z okazji ważnych wydarzeń, takich jak koronacje i królewskie śluby, lub na dorocznych zgromadzeniach zakonów rycerskich. Widzowie rozbijali namioty wokół wyznaczonego pola walki, tzw. list, które wysypywano słomą lub piaskiem. Były trybuny dla widzów, pawilony i balkony dla najbogatszych, stragany z napojami, sprzedawcy koni i eleganckich strojów, w przerwach odbywały się przedstawienia teatralne z udziałem muzyków i akrobatów, parady i liczne bankiety.
Zdarzało się, że kobiety brały udział w turniejach i często je sponsorowały, co wraz z rozkwitem literatury romantycznej tamtego okresu, dodało im romantycznego charakteru i zwiększyło pragnienie, by wszyscy byli jak najbardziej rycerscy. Kobiety mogły wręczać symboliczne przedmioty wybranym rycerzom, na przykład welon, który następnie wiązano wokół kopii odbierającego. Kostium również stał się ważnym elementem – niektórzy rycerze przebierali się za legendarne postacie, takie jak król Artur , tradycyjnych wrogów, takich jak Saraceni, mnichów, a nawet damy dworu. Było to szczególnie widoczne podczas wydarzenia znanego jako Okrągły Stół, gdzie rycerze udawali postaci z legend o Arturze.
Turniej rycerski
Wraz z rosnącą elitarnością turniejów i rosnącym znaczeniem honoru i wystawności, turniej zyskał na znaczeniu. Być może wywodzący się z łacińskiego słowa „juxtare” („spotykać się”), ten pojedynek jeden na jeden między rycerzami z włóczniami w ograniczonej przestrzeni oferował więcej możliwości zaimponowania publiczności – a nawet konkretnej damie – niż szalona walka na kilku polach w pierwotnym formacie turnieju. Walka wręcz pozostała jednak częścią całego turnieju. Odbywały się również nieoficjalne zawody, w których uczestniczyli rycerze, których nie było stać na kosztowne, właściwe turnieje. Często nazywano je „wyzwaniem na broń” i polegały one na tym, że rycerz lub niewielka grupa rycerzy rzucała otwarte wyzwanie wszystkim chętnym (zwłaszcza obcokrajowcom), a pojedynek odbywał się za każdym razem, gdy wyzwanie zostało podjęte.
Podczas turnieju rycerz wprawiał konia w galop i celował kopią w tarczę lub gardło przeciwnika. Od początku XV wieku n.e. dwóch rycerzy było czasami rozdzielonych drewnianą barierą (tilt) biegnącą przez całą długość pola walki, co zapewniało, że nie zderzą się czołowo. Bezpośrednie trafienie w klatkę piersiową lub gardło zazwyczaj strącało rycerza z siodła. Giermkowie dostarczali swojemu panu zastępczą lancę, jeśli była złamana; normą wydawało się, że były trzy bronie. Włócznie stawały się puste, aby łatwiej się roztrzaskiwały i rzadziej powodowały poważne obrażenia. W rzeczywistości rozwinęły się złożone zasady, w których przyznawano punkty za liczbę roztrzaskanych kopii lub trafień w określone części ciała, takie jak przyłbica. Opracowano nawet mechaniczne tarcze, które roztrzaskiwały się po uderzeniu, wyraźnie wskazując w ten sposób tłumowi, kto uderzył kogo pierwszy.
Mieczy zazwyczaj nie używano, gdy rycerz siedział na koniu, ale jeśli jeden z rycerzy zsiadał z konia, drugi również zsiadał z konia i obaj mogli walczyć wręcz, jeśli chcieli. Zamiast mieczy używano buław. Zbroja stała się bardziej specjalistyczna, a części, które mogły zostać trafione (klatka piersiowa i prawa strona hełmu), były wzmacniane dodatkową metalową płytą, ciężką stalową rękawicą ( manifer ) na rękę trzymającą kopię, kratą na przyłbicę hełmu i siodłem z wypustkami, które lepiej chroniły nogi. Jeśli rycerz chciał się poddać, zdejmował hełm.
Zwycięzca turnieju zdobywał nagrody takie jak złota korona, klejnot, koń lub sokół, podczas gdy mniej komercyjnym wynagrodzeniem był pocałunek lub podwiązka pewnej damy. Największą nagrodą, i powodem, dla którego wielu rycerzy poświęciło karierę turniejom, był jednak okup od przegranego. Oczekiwano od niego uiszczenia opłaty oraz przekazania konia, broni i zbroi. Przegrywający mógł opuścić pole bitwy tylko wtedy, gdy dał słowo, że zapłaci tak szybko, jak to możliwe. Jednym z rycerzy odnoszących największe sukcesy na turniejach był Sir William Marshal (1146-1219 n.e.), którego wyczyny skłoniły współczesnego mu arcybiskupa Canterbury do ogłoszenia go największym rycerzem, jaki kiedykolwiek żył. Sir William był tematem poematu L’Histoire du Guillaume Maréchal, który opowiada o jego imponującej historii od pucybuta do milionera i niepokonanym rekordzie w turniejach.
Tak jak turnieje pierwotnie były sesjami ćwiczeń przed wojną , tak rycerze zaczęli trenować do turniejów. Powszechnym urządzeniem do doskonalenia umiejętności władania kopią był quintain – obracające się ramię z tarczą na jednym końcu i ciężarkiem na drugim. Rycerz musiał uderzyć w tarczę i jechać dalej, aby uniknąć uderzenia w plecy ciężarkiem podczas obracania się. Innym urządzeniem był zawieszony pierścień, który rycerz musiał złapać i zdjąć czubkiem kopii. Niedoświadczeni rycerze często organizowali własne turnieje rycerskie w przeddzień właściwego turnieju. Takie sesje ćwiczeń i wydarzenia przygotowawcze pozostały niezbędne zarówno do wygrania turniejów rycerskich, jak i do przetrwania ich, ponieważ pomimo środków bezpieczeństwa, sport ten pozostawał niebezpieczny dla niewykwalifikowanych.
W XVI wieku n.e. walki piesze, niekiedy z przeciwnikami oddzielonymi niskim płotem, stały się bardziej powszechne, podobnie jak inne sporty, takie jak łucznictwo, a kosztowne widowiska i nieodłączne niebezpieczeństwo związane z turniejami rycerskimi doprowadziły do ich powolnego upadku. Następnie, gdy Henryk II (pan. 1519-1559 n.e.), król Francji, zginął w pojedynku rycerskim w 1559 roku n.e., gdy odłamek z roztrzaskanej kopi wbił mu się w przyłbicę, turnieje znacznie straciły na popularności. Turnieje w różnych formach były kontynuowane w niektórych krajach aż do XVIII wieku n.e., a w XIX wieku n.e. miały miejsce pojedyncze turnieje reaktywowane, ale epoka rycerstwa była już wówczas odległym wspomnieniem, ponieważ broń palna stała się podstawową bronią wojenną.
Śmierć na turnieju
Mała bitwa pod Chalons (1273)

Turnieje poprzedzały turnieje rycerskie i kładły nacisk na taktykę kawaleryjską. Takie walki mogły eskalować i prowadzić do prawdziwej wrogości między obiema stronami. „Mała Bitwa pod Chalons”, która miała miejsce za panowania Edwarda I w Anglii, słynęła z tego, że wymknęła się spod kontroli. „Mała Bitwa” starła króla z hrabią Chalons. Po obu stronach walczyły kawaleria i piechota, co prawdopodobnie oznacza, że obie drużyny ćwiczyły taktykę pola bitwy. Edward, z dumy, zaprotestował, gdy hrabia chwycił go za szyję i próbował pojmać. Turniej szybko przerodził się w bezpardonowy konflikt, w którym ginęli zbrojni po obu stronach, a nawet widzowie.
Turniej w Chauvency (1285)
Często dysponujemy jedynie krótką relacją z turnieju lub pojedynku. Jednak w 1285 roku poeta Jacques Bretel wziął udział w wielkiej uroczystości w Chauvency pod Paryżem, zamierzając szczegółowo opisać te wspaniałe uroczystości. Bretel interesował się nie tylko walkami, ale także udziałem wielu arystokratów, mężczyzn i kobiet, którzy sponsorowali młodych mężczyzn w pojedynkach. Był również świadkiem katastrof i obrażeń, a tłum ogarnął przerażenie:
Konie i włócznie roztrzaskały się razem
i poległy.
Wszyscy krzyczą: „Nie żyją! Nie żyją!”
Panie Boże, to wielki pech!
Jeden z heroldów zareagował pogardą na cały sport. Stwierdził, że kobiety ponoszą szczególną odpowiedzialność za cierpienie zawodników, wciągając młodych mężczyzn w kontuzje i śmierć. Piękno i żądza walki były nagrodami, którym nie mogli się oprzeć.
Turniej w Neuss (1241)
Przemoc w Chauvency mogła w swoim czasie przyciągnąć uwagę, ale nie była to najbardziej szokująca masakra, jaką znamy. Turniej w Neuss w Niemczech, który odbył się w gorących, zakurzonych i dusznych warunkach, doprowadził do uduszenia ponad 80 rycerzy. Uduszenie się w zbroi nie było niczym niezwykłym, jeśli warunki były złe, ale liczba ofiar musiała być przytłaczająca jak na to, co miało być rywalizacją między przyjaciółmi.
Turniej w czasie rozejmu (1381)
O ile wczesne turnieje zazwyczaj miały charakter walki wręcz, o tyle późniejsze czyny orężne były zazwyczaj pojedynkami – starciami jeden na jednego między konnymi mężczyznami władającymi lancami. Pojedynki mogły mieć mniej lub bardziej przyjacielski charakter, a uczestnicy bronili honoru własnego lub swojej armii, swojego pana lub rodziny. Podobnie jak w przypadku innych czynów orężnych, które analizowaliśmy, powaga konfliktu pozostawała niepewna.
W 1381 roku angielska kampania w Normandii została przerwana. Zawarto rozejm, który pozwolił angielskim wojskom powrócić do wyznaczonych fortyfikacji. Grupa Anglików natknęła się na francuską kompanię w wiejskiej gospodzie i wszyscy razem pili. W miarę jak alkohol się rozkręcał, jeden z Francuzów, Jean Boucinel, twierdził, że on i niejaki Nicholas Clifford, obecny w angielskiej kompanii, zorganizowali wyzwanie, ale nie byli w stanie go zrealizować. Clifford stwierdził, że nie pamięta takiego wyzwania i próbował się wymówić. Boucinel zasugerował, że to po prostu tchórzostwo i zmusił Anglika do walki w pożyczonej zbroi.
Gdy następnego ranka odbył się turniej, kopia Clifforda trafiła Boucinela w szyję i go zabiła. Ludzie różnie oceniali to wyzwanie. Pan Boucinela, hrabia de la Marche, był zdruzgotany. Nicholas Clifford, podróżujący z niewielką grupą przyjaciół, wyraźnie obawiał się zemsty ze strony przyjaciół Boucinela. Ostatecznie konstabl Francji wykorzystał swój autorytet, aby uspokoić sytuację. Według Froissarta, konstabl nalegał, aby Anglicy zostali i zjedli z nim obiad, dowodząc w ten sposób wyższości rycerskiej Francuzów.
Po przybyciu na obiad konstabl powiedział do angielskiego rycerza:
„Prawdę mówiąc, Nicholasie, doskonale wierzę i widzę to po twoim spojrzeniu, że bardzo martwisz się śmiercią Jeana Boucinela; ale uniewinniam cię od tego, bo to nie była twoja wina, a Bóg mi świadkiem, gdybym znalazł się w twojej sytuacji, nie zrobiłbyś nic więcej, niż ja bym zrobił, bo lepiej skrzywdzić wroga niż zostać skrzywdzonym przez niego. Taki jest los wojny”.
Matthew Paris, mnich, który pisał w XIII wieku, nazwał turnieje „doprawdy krwawym sportem”. I rzeczywiście, były nim, zwłaszcza w swojej najwcześniejszej formie. Obrażenia i śmierć stanowiły ryzyko zarówno dla rycerza, jak i jego konia. Niemiecki kronikarz odnotował w 1241 roku, że w turnieju zginęło aż 80 rycerzy i giermków. Podczas swojego pierwszego turnieju Robert z Clermont, brat króla Francji, doznał poważnych urazów głowy, które spowodowały trwałe kalectwo. Ponieważ kronikarze rutynowo odnotowywali tylko najznamienitsze i najsłynniejsze ofiary, jest całkiem prawdopodobne, że rzeczywista lista ofiar każdego turnieju była znacznie dłuższa.
Władcy na turniejach
Jednym z najsłynniejszych przykładów zawodników jest cesarz rzymski Maksymilian I, który pomimo niebezpieczeństw i pomimo swojego statusu władcy, rzucił się w wir turnieju, udowadniając, że jest zawodnikiem o wielkich umiejętnościach. Na turnieju zorganizowanym z okazji koronacji Maksymiliana na
Romischer König , czyli „Króla Rzymian”, w 1486 roku, Maksymilian pojedynkował się w obecności swojego ojca, cesarza Fryderyka III. Francuski kronikarz Jean Molinet opisuje, jak „najbardziej zwycięski i znamienity” książę pojedynkował się „z stępionymi kopiami przeciwko [nienazwanemu] margrabiemu i spotkali się, jeden na drugim z taką siłą, że obaj wraz ze swoimi końmi zostali powaleni na ziemię bez najmniejszej szkody, za co każdy z nich dziękował Bogu”. Najwyraźniej Maksymilian i jego przeciwnik doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że cudem uniknęli porażki i jak różny mógł być wynik.
Innym monarchą, który uwielbiał turniej – w niemałym stopniu inspirowany Maksymilianem – był Henryk VIII. O ile popularnym współczesnym wizerunkiem Henryka jest znany i słynny portret Hansa Holbeina, który odegrał kluczową rolę w utrwaleniu wizerunku tego króla jako krępego i korpulentnego. Jednak w młodości, wysportowany i przystojny Henryk był zagorzałym entuzjastą turniejów i zyskał reputację utalentowanego zawodnika. Dopiero po wypadku na turnieju rycerskim w 1536 roku, kiedy Henryk spadł z konia i został ciężko ranny, jego stan fizyczny pogorszył się, co zakończyło jego karierę rycerską i przekształciło go w bardziej pulchnego monarchę, którego wyobrażamy sobie dzisiaj.
Tę dramatyczną zmianę najlepiej obrazuje porównanie dwóch zbroi wykonanych dla Henryka. Jedna, przeznaczona do walki pieszej, powstała, gdy król miał dwadzieścia dziewięć lat i pierwotnie była przeznaczona na jeden z najsłynniejszych turniejów wszech czasów: Pole Złotogłowia (1520).
„Od 7 do 24 czerwca 1520 roku w dolinie na południe od Calais miało miejsce słynne spotkanie Henryka VIII i Franciszka I. Władcy bawili i zadziwiali się nawzajem, a zwłaszcza swych gości, poprzez turnieje, uczty, bale maskowe i osiągnięcia ówczesnej architektury.

Kronikarze tamtych czasów opisywali spotkanie władców Francji i Anglii mianem Pola Złotogłowia z powodu niezwykle kosztownych, przetykanych złotem tkanin, które zdominowały dekoracje namiotów, pawilonów i strojów. Spotkanie monarchów miało przebiegać pod znakiem przyjaźni i idei rycerskości, ale każdy pragnął zaprezentować się jako najbogatszy i najpotężniejszy. Rywalizacja była widoczna już na etapie logistycznym całego przedsięwzięcia: obydwie strony obawiały się, że partner nie dotrzyma umowy, chcąc przyćmić drugiego. Pozornie organizowane z zamiarem podkreślenia przyjaźni między obydwiema potęgami, spotkanie nie przyniosło konkretnych politycznych rezultatów. Stało się za to okazją do demonstracji potęgi obydwu dworów poprzez pokaz bogactwa i prawdziwy przepych.”
Druga, wykonana dla króla, gdy miał prawie pięćdziesiąt lat, powstała na ostatni turniej, który Henryk kiedykolwiek zorganizował, i w którym – jak mogłoby się wydawać po obwodzie zbroi – nie wziął udziału.
Najgorszym scenariuszem, jaki mógł spotkać monarchę biorącego udział w turniejach, jest jednak z pewnością sytuacja króla Francji Henryka II. Henryk zginął na turnieju w Paryżu w 1559 roku, gdy odłamek z lancy przeciwnika przebił mu hełm i raniąc oko.

Urazy głowy, a zwłaszcza wrażliwych oczu, zawsze stanowiły jedno z największych zagrożeń podczas turnieju. Być może najbardziej sugestywnym tego przykładem jest portret XVI-wiecznego węgierskiego rycerza, Gregora Baci, który najwyraźniej przeżył traumatyczne uderzenie lancą w głowę. (Sensacyjny obraz Baci z kopią in situ z pewnością ma na celu oddanie jego wyglądu w chwili, gdy doszło do urazu, a nie sugerowanie, że na co dzień chodził z kopią wystającą z czaszki).
Pomimo coraz cięższych zbroi i środków bezpieczeństwa, turniej pozostał niebezpiecznym sportem. W 1501 roku pięciu uczestników zginęło podczas turnieju w Rzymie. W 1524 roku Henryk VIII omal nie zginął podczas turnieju, gdy osłona jego hełmu otworzyła się, a on sam został uderzony w twarz odłamkami złamanej kopii. W 1559 roku Henryk II, król Francji, miał mniej szczęścia, gdy zdecydował się na jeszcze jeden atak pod koniec turnieju. Konstabl de Montgomeri roztrzaskał swoją kopię o tarczę króla. W wypadku, który niepokojąco przypominał ten, który omal nie zabił Henryka VIII, odłamek złamanej kopii wbił się w osłonę króla i śmiertelnie go zranił.
Bibliografia:
https://astrahistoria.pl/pole-zlotoglowia-czyli-jak-sie-bratac-to-po-krolewsku